...zapuściłam z pisaniem.
Ale bardziej żyłam pozawirtualnymi Mistrzostwami Europy w siatkówce.
I usprawiedliwia mnie jedynie to, że trzymanie kciuków, które spowodowały niemożność "usiądnięcia" przed klawiaturą, (być może) przyczyniło się do zdobycia przez NASZYCH dwóch medali. Ten najbardziej złoty zdobyli Panowie, ten najbardziej brązowy - Panie.
I hurrraaaa!!! :)))
Z rzeczy pozasportowych w zasadzie dramatycznie ani drastycznie nic się nie zmieniło.
No może poza pogodą za oknem, która powoli zaczyna mi działać na nerwy.
Ale chwilowo nie widzę u siebie oznak zdesperowania jesiennego, więc nie narzekam, nie marudzę, tylko zakładam na siebie coraz cięższe elementy garderoby.
To jednak nie napawa mnie strachem ani obrzydzeniem ani nawet najmniejszym stresem.
W końcu jeszcze chwilka i będzie wiooosna;))))
Trzymajcie się cieplutko!
Cmoczki-buzioczki;*
K.
komentarze (1) | dodaj komentarz